Jak zostałam Ambasadorką Francji

6 maj 2015

Kiedy myślę o Francji przed oczami malują mi się pola lawendy, oliwkowe gaje i urocze domy, w których z pewnością zakochałaby się Lucy Mount Montgomery. Dlatego też bardzo się ucieszyłam dostając informację, że zostałam ambasadorką kosmetyków Le Petit Marseillais. Spodziewałam się, że jak na firmę pochodzącą z Prowansji zostanę rozpieszczona zapachami, które uwiodą moje zmysły i przeniosą prosto z mojej łazienki do słonecznej Francji i nie zawiodłam się.

 


Paczka którą otrzymałam uwiodła mnie już na samym początku "Ślubowaniem Ambasadorki". Nie wiem jak Wy ale ja uważam, że takie ślubowanie powinna podpisać każda kobieta. Ja jako świeżo upieczona mama złożyłam podpis bez wahania!


Le Petit Marseillais prezentując swoje kosmetyki postawiło na zabawę. W pudełku oprócz dwóch kosmetyków i próbek znajdowała się opaska na oczy, która pozwoliła na przeprowadzenie małego testu zapachów. Żel pod prysznic o zapachu pomarańczy i grejpfruta odgadłam bezbłędnie, ale przy drugim kosmetyku o zapachu werbeny i cytryny, ta pierwsza sprawiła mi trudność. Na szczęście za to potknięcie nikt nie wyciągał konsekwencji, zaś nagradzano przyjemnymi chwilami pod prysznicem bo zapachy tych kosmetyków są po obłędne i idealnie nadają się zarówno na nadchodzące lato, jak i na zimę, kiedy słoneczne chwile można przywołać właśnie zapachem. Po kąpieli nuty cytrusowe jeszcze długo utrzymywały się na skórze,przypominając czas wytchnienia i rozbudzając marzenia o podróży w promieniach południowego słońca.


Nie byłabym sobą gdybym nie przetestowała produktów z próbek (przeznaczonych dla koleżanek) - żelu pod prysznic o zapachu kwiatów pomarańczy oraz mleczka do ciała z masłem shea, słodkimi migdałami i olejkiem arganowym do bardzo suchej skóry. Oba kosmetyki pachną delikatnie i zmysłowo. Moje serce skradło mleczko, które rozprowadza się podobnie jak olejek, ale nie zostawia tłustego filmu na skórze i szybko się wchłania pozostawiając ją miękką i nawilżoną. Moja skóra, wysuszona burzą hormonów po porodzie, właśnie czegoś takiego potrzebowała i kosmetyk ten od razu wylądował na pierwszym miejscu mojej kosmetycznej listy zakupów.


Teraz przede mną wielkie rozdawanie próbek i wywoływanie radości wśród koleżanek. Jednak zanim je obdarzę tą kosmetyczną przyjemnością zamierzam przygotować dla nich podobne ślubowanie jakie znalazłam w pudełku z Prowansji. W końcu każda z nas zasługuje codziennie na chwilę wytchnienia, marzeń i przyjemności.

2 komentarze :

  1. Mam i ja paczuszkę i jestem tak samo zachwycona nią jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To była cudownie przygotowana kampania :)
    Miło powspominać po roku....
    A o tej karteczce ze ślubowaniem to już zapomniałam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia