Wake me up czyli jak naturalnie i świeżo wyglądać latem

22 cze 2015

Lato jest przyjemne, lato jest gorące, lato jest zwiewne i lekkie. Latem chcemy wyglądać maksymalnie naturalnie i świeżo. Coraz więcej jest kosmetyków które pozwalają nam taki efekt osiągnąć i co najważniejsze utrzymać. Rimmel zachęca nas do wypróbowania zestawu Wake me up, który podobno spełnia te wymagania.



Zestaw Wake Me Up składa się z maskary oraz podkładu. Do przetestowania obu wybrałam kilka słonecznych dni oraz jeden poranek po nieprzespanej nocy by sprawdzić te kosmetyki
w warunkach ekstremalnych. 



Zacznijmy od maskary. Ta już od samego patrzenia kusi nas orzeźwiającą, soczystą zielenią. Latem uwielbiam takie kolory. Kojarzą się z całym tym bogactwem przydomowych ogródków, a więc pełną naturalnością. I taki właśnie efekt gwarantuje maskara - naturalny. Rzęsy są tylko delikatne uniesione, aksamitnie gładkie i nie sklejone. W innych maskarach, których używałam po dotknięciu rzęs były one sztywne, co pewnie miało utrwalić efekt podkręcenia. Tutaj rzęsy zachowują swój naturalny wygląd i miękkość. Czarny kolor maskary wydaje się głębszy niż w tej której dotąd używałam. Bardzo fajnie wpisuje się w letnie nastroje kiedy lubimy, gdy wszystko jest bardziej wyraziste. Zapomniałam o najważniejszym. Nie jest to podstawowe zadanie maskary, ale grzechem byłoby nie wspomnieć - Rimmel Wake Me Up nieziemsko pachnie i samą tą świeżością zapachu budzi nas do życia. Do tego użyta rano nie osypuje się przez cały dzień. A szczoteczka to prawdziwe dzieło sztuki. Rozczesuje rzęsy nie sklejając ich bez potrzeby prowadzenia szczoteczki zygzakiem.


Podkład Rimmel Wake Me Up jako letni kosmetyk staje przed trudnym zadaniem. Nie łatwo jest bowiem w upałach matowić skórę i nie stwarzać efektu maski. Poza tym Rimmel obiecuje nam efekt budzenia i świeżości a to już prawdzie wyzwanie.



Po pierwszej aplikacji kosmetyku zauważymy, że jest on dość gęsty. Szybko wchłania się
w skórę i w moim przypadku idealnie łączy z jej odcieniem. Na twarzy mimo swojej gęstości wygląda bardzo dobrze. Świetnie kryje i daje ciekawy efekt, bo skóra wygląda energicznie nawet po nieprzespanej nocy. Przetestowałam go kilkukrotnie podczas spacerów z wózkiem
w pełnym słońcu. Musicie wiedzieć, że moje spacery nie wyglądają jak spacer kuracjuszy w Ciechocinku, raczej przypominają mały trening, więc postawiłam podkładowi wysoką poprzeczkę. Mimo upału nie miałam wrażenia jakbym miała na twarzy maskę, choć gęstość kosmetyku dawała takie obawy. Po powrocie do domu i użyciu bibułki do makijażu stwierdziłam, że moja cera wygląda tak, jakbym dopiero zaaplikowała kosmetyk na skórze. Fluid utrzymał się do wieczora i co dla mnie dodatkowo ważne nie pozostawiał na ubrankach dzieciaków bo akcji zmasowanego przytulania:)
Zestaw Wake Me Up świetnie wpisał się w moje letnie potrzeby. Zostaje ze mną tego lata
i z pewnością będę o nim pamiętać podczas imprez. Choć wtedy z czystym sumieniem Wam się przyznam, że maskarze pozwolę odpocząć. Podczas specjalnych okazji lubię mieć firanki w oczach :))

1 komentarz :

  1. Także go używam! Jestem zachwycona :) Mój MUST HAVE
    Pozdrawiam,

    www.test-it.blog.pl

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia