Czy w oczyzczacz i nawilżacz powietrza jest potrzebny w domu? Test oczyszczacza Philips Combi 2 w 1

12 lis 2015



Zanim sięgnęłam po urządzenie Philips Combi 2w1 oczyszczacz z nawilżaczem zaczerpnęłam trochę fachowej wiedzy na tematy tego typu urządzeń oraz ich sensu posiadania. Dane, które udało mi się uzyskać całkowicie mnie przeraziły i wskazały wyraźnie, gdzie mogą leżeć przyczyny ciągłych problemów z górnymi drogami oddechowymi mojej rodziny.





Nie da się ukryć, że coraz lepiej dbamy o zdrowie. Przyglądamy się baczniej temu co mamy
na talerzach. W szkolnych stołówkach zaprzestano używania chemicznych polepszaczy smaku, do pracy nosimy dania przygotowane w domu, zamiast gazowanych, kolorowych napoi sięgamy po zdrową wodę – filtrowaną lub mineralną. Tymczasem kiedy przyjrzymy się zestawieniu,
że w ciągu dnia spożywamy 2 kg żywności, wypijamy 3,7 kg wody, ale wdychamy aż 13,9 kg powietrza, którego nie kontrolujemy w ogóle - wygląda to naprawdę słabo. Pewnie w tym momencie wielu z Was myśli sobie – no okej, ale ile ja tego czasu na zewnątrz spędzam? Przecież w moim domu nie ma fabryki czy przejeżdżających samochodów, tam powietrze jest czyste. Ja też dałam się na to nabrać. A dane pokazują wyraźnie, że powietrze wewnątrz może być 10 – 30 % bardziej zanieczyszczone niż te na zewnątrz. Przyczyna jest prosta – brud, kurz, wirusy, słaba wentylacja… Choć sprzątam często sama się łapię na tym, że nie zawsze docieram tam gdzie jest brudno. Bo przecież nie będę za każdym razem odsuwać sofy czy wycierać kurz z góry szafy. Ale niestety problemy zdrowotne moje i mojej rodziny mogą mieć przyczynę właśnie tutaj – w powietrzu i to właśnie postanowiłam sprawdzić.



Philips Combi 2 w 1 zaskoczył mnie swoimi rozmiarami. Kiedy ujrzałam pierwszy raz opasły karton trochę się przeraziłam jak on w moim mieszaniu znajdzie sobie miejsce.
Po otworzeniu opakowania odetchnęłam z ulgą. Oczywiście tylko oczyma mojej wyobraźni urządzenie wypełniało cały karton, bowiem kilka minut później przed moimi oczami prezentował się piękny sprzęt, o opływowych kształtach i rozmiarach możliwie najmniejszych, by użytkowało się go wygodnie, a on mógł dobrze wykonywać swoją pracę. Dodatkowo jego biały kolor i fajny design został przemyślany w taki sposób, by dobrze komponować się 
w każdym wnętrzu. W kartonie oprócz oczyszczacza znalazłam także filtr wodny oraz instrukcję obsługi. To właśnie w niej wyczytałam, że dwa pozostałe filtry odpowiedzialne, 
za oczyszczanie powietrza znajdują się w środku urządzenia. Moją uwagę zwrócił dość długi kabel zasilający. Z racji tego, że tego typu sprzęt musi migrować po mieszkaniu ważne by ten był na tyle długi, by można było go bez problemu wszędzie podłączyć.


            Zanim oczyszczacz mógł popracować nad jakością powietrza w moim domu, musiałam pozdejmować folie i zabezpieczenia z filtrów wewnątrz urządzenia. Wbrew pozorom wcale nie było to takie trudne. Instrukcja obsługi Philips Combi 2w1 napisana jest bardzo przystępnym językiem, a wszelkie wątpliwości rozwiewają liczne grafiki.
I tak podążając za wskazówkami wystarczyło tylko ustawić oczyszczacz w stabilnym miejscu zdjąć przedni panel, po nim odpiąć pierwszy filtr– przypominający plaster miodu – i usunąć
z niego folię oraz ten drugi o strukturze przypominającej filtry w odkurzaczach, następnie umieścić je z powrotem w urządzeniu. Zanim się obejrzałam jedna część zadania była wykonana. Później konieczne było odsunięcie szufladki ukrytej na dole urządzenia. Umieszczenie w niej filtra wodnego, napełnienie wodą i gotowe. Mogłam śmiało zaczynać.
            Pierwsze użycie oczyszczacza bardzo mnie zaskoczyło. Uruchomiłam go w pokoju starszej, 3,5 letniej córki. Niemal od razu zapaliła się czerwona dioda LED, mówiąca o tym, 
że jakość powietrza w tym pomieszczeniu jest zła. Na szczęście po chwili zmieniła się 
w fioletową – wystarczającą, a później na niebieską – dobrą i mogłam odetchnąć z ulgą. Samo uruchomienie oczyszczacza nie jest skomplikowane. Jego obsługę ułatwia prosty i przejrzysty interfejs. Zaraz po włączeniu uruchamia się automatycznie oczyszczacz z nawilżaczem. Jednak, ponieważ jest to urządzenie dwa w jednym, można zrezygnować z oczyszczania i tylko nawilżać powietrze lub odwrotnie. Wystarczy odpowiednia opcję wybrać wciskająć guzik kilkukrotnie. Z funkcji jakie są nam dostępne jest też stopień nawilżenia powietrza – możemy wybrać między 40 – 60 %, prędkość wentylatora, - czuły, bardzo czuły , standardowa czułość, 
a także tryb nocny czy ustawienie zegara. Ta ostatnia opcja od razu mi się spodobała. Umożliwia ustawienie oczyszczacza na krótki okres czasu kiedy np. wychodzimy z domu 
a po powrocie chcemy cieszyć się czystym i nawilżonym powietrzem. 


Oczyszczacz ma również diody, które informują o braku wody w zbiorniku lub konieczności wymiany czy oczyszczenia filtra. Bardzo wygodne i praktyczne rozwiązanie.
Jeśli chodzi o głośność tego urządzenia to jest ona akceptowalna. Ustawiając oczyszczacz
na pracę w trybie auto, nie da się powiedzieć, że się go wcale nie słyszy. Przypomina jednak delikatny szmer, podobny do tego jaki wydaje kuchenny okap na najniższych obrotach lub domowy wentylator. W niczym nie przeszkadza, nie jest denerwujący. Jednak spać przy nim bym pewnie nie mogła i tu z pomocą przychodzi opcja nocna. Wyróżnia się tym, że sprzęt działa wyjątkowo cicho a dodatkowo po kilku minutach wyłączają się świata na panelach.
W pokoju starszej córki opracowałyśmy taką zasadę, że stosując oczyszczacz nie włączałyśmy lampki nocnej, a tylko oczyszczacz w trybie dziennym. Kiedy mała zasnęła przychodziłam 
i przestawiałam oczyszczacz na tryb nocny. Światło gasło a i dźwięki się wyciszały, 
no i zaoszczędziłam na oświetleniu pokoju, bo diody LED z pewnością pobierały mniej energii.
Po tygodniu użytkowania zauważyłam, że córka spała lepiej. Od pierwszych miesięcy swojego życia mała cierpiała na zespół Krup. W nocy często dostawała duszności, musieliśmy ją inhalować, wietrzyć pokój, podawać sterydy. Z ustawionym oczyszczaczem i nawilżaczem na noc, wydawało się że nic nie zakłóca jej snu. Dla nas był to duży komfort.
W dzień oczyszczacz umieszczaliśmy w naszej sypialni. Ponieważ mamy też drugą 
– 8 miesięczną córkę, która w niej ma swój pokój było to dobre rozwiązanie. Mała często ma problemy z górnymi drogami oddechowymi, prawdopodobnie na skutek alergii. Oczyszczacz także i u niej zdawał się zdać egzamin, bo nawilżanie śluzówki nosa okazało się niepotrzebne a i katar stawał się z dnia na dzień mniejszy. Jego praca w tym pomieszczeniu również nie przysparzała problemów. Nawet kiedy mała spała, a Philips Combi 2 w 1 działał w trybie dziennym nie zakłócał jej snu.
Waga oczyszczacza Philips Combi 2 w 1 nie jest zbyt duża. Nawet z pełnym zbiornikiem nie miałam problemów by przenieść go z pokoju do pokoju, a górny uchwyt sprawia, że przenosi się go wygodnie. Dodatkowo urządzenie posiada sporej długości kabel zasilający. To ważne bo ma on pracować w kilku pomieszczeniach, a wiadomo, że nie mamy gniazdek na każdej ścianie.
Pracując z oczyszczaczem z pewnością nie można zapominać o czyszczeniu i wymianie filtrów. O niektórych przypomni nam dioda na panelu, zaś o przepłukaniu filtra wodnego przejrzysta tabela instrukcji obsługi. Wszystkie czynności konserwujące także zostały opisane w łatwy 
i przystępny sposób więc bez obaw możemy dbać o oczyszczacz sami.
Szkoda tylko, że oczyszczacz nie posiada pilota. Sterowanie nim byłoby jeszcze łatwiejsze
i bardziej komfortowe. 


            Niewątpliwą zaletą Philips Combi 2 w 1 jest połączenie cech oczyszczacza
i nawilżacza powietrza w jednym urządzeniu. Dzięki temu otrzymujemy nie tylko powietrze nawilżone, ale również oczyszczone z pleśni, zarodników, pyłów, cząsteczek kurzu
z powietrza, co procentuje zmniejszonym ryzykiem wystąpienia alergii, ale i podnosi poziom naszego samopoczucia. W moim domu uruchomienie go pozwoliło nam odpocząć od ciągłych inhalacji, kropelek, sprayów i kłopotów z górnymi drogami oddechowymi.  No i uniknąć wywieszania mokrych ręczników, czy ustawiania misek z wodą pod łóżkiem, by jakoś się ratować. Philips Combi 2 w 1 pięknie wkomponował się w wystrój naszego mieszkania. Powiedziałabym nawet, że stał się bardziej elementem dekoracyjnym aniżeli sprzętem domowym. Prosty w obsłudze, skuteczny, wsparty innowacjami.
Za to, że w krótkim czasie komfort naszego oddychania poprawił się - skradł moje serce ! 

Na zakończenie podaję jeszcze link do wideo recenzji:))

https://www.youtube.com/watch?v=5yX-Bz1EBC4&feature=youtu.be

7 komentarzy :

  1. Nawilżacz powietrza to jedno z podstawowych urządzeń w naszym domu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas też:)) Tym razem czeka nas lato bez mokrych ręczników:)

      Usuń
  2. Używałam kiedyś w pracy, ale nie czułam różnicy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, jestem ciekawa Pani opini na temat tego urządzenia po tych kilku miesiącach i po rozpoczęciu sezonu grzewczego. Czy dobrze nawilża? I jak często wymienia Pani filtry? Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam. Sylwia Mazurkiewicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zadowolona z tego nawilżacza. Używamy go nie tylko w sezonie grzewczym ale i letnim kiedy w naszych sypialniach trudno wytrzymać. Uzupełnienie pojenika z wodą wystarcza na cała noc. filtr wymieniam wtedy kiedy sygnalizuje to wskaźnik - w sumie od zeszłego roku robiłam to tylko raz

      Usuń
  4. Witam, jestem ciekawa Pani opini na temat tego urządzenia po tych kilku miesiącach i po rozpoczęciu sezonu grzewczego. Czy dobrze nawilża? I jak często wymienia Pani filtry? Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam. Sylwia Mazurkiewicz

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia