Loki robią się same? Test automatycznej lokówki Philips Pro Care

7 lis 2015

Z włosami tak to już jest, że ci co mają proste marzą o kręconych, a ci z burzą loków budzą się rano i idą do łazienki odpalić prostownicę. Mnie matka natura obdarzyła włosami wyjątkowymi. Owa wyjątkowość to włosy gęste ale cienkie, na które grawitacja działa aż za bardzo Jakby tego było mało są z tendencją do buntowania się wobec zabiegów fryzjerskich. 
I jak tu żyć?
Kilka miesięcy temu z okazji 30 urodzin zafundowałam sobie prezent. Makijaż, fryzura, na koniec zdjęcia. Pierwszy raz od bardzo dawna czułam się świetnie. Idealny makijaż, pełen relaks na głowie burza loków. Gdyby tak można było wyglądać codziennie...Kilka tygodni temu za sprawą Wizaż.pl i Philips przekonałam się, że można! Nawet z takimi włosami jak moje.





Lokówka automatyczna Philips Pro Care powstała z myślą o kobietach, które szybko, łatwo
i przyjemnie chcą zmienić image i zyskać objętość nie wychodząc z własnej łazienki.
Jej budowa to prawdziwa rewolucja! Nie ma mowy o splątanych włosach i nie sposób się nią poparzyć.Bez problemu zrobiłam nią loki córeczce, na co nie odważyłabym się używając zwykłej lokówki. Automatyczna lokówka Philips Pro Care sprawdza się nawet przy takich aktywnych dzieciakach jak ona.



Na pierwszy rzut oka, lokówka wygląda bardzo ciekawie. Budową skojarzyła mi się z suszarką podróżną, z tą tylko różnicą, że na górze ma wcięcie i posiada dłuższą wygodniejszą rączkę. To właśnie na niej znajdują się wszystkie guziki sterowania, które sprawiają, że praca  staje się przyjemniejsza. Mówiąc o guzikach sterowania mam na myśli nie całą klawiaturę,
a zaledwie 5 guziczków, w których Philips sprytnie ukrył wszystkie potrzebne do uzyskania fryzury funkcje. I tak na samym dole znajdziemy włącznik z diodą, która już po 30 sekundach da nam znać, że sprzęt jest gotowy do użycia. Żadna fryzjerka nie będzie gotowa na Wasze zawołanie w krótszym czasie,to mogę Wam zagwarantować! :) Następną opcją jest wybór odpowiedniej temperatury - 170, 190 i 210 stopni, a potem czasu kręcenia - 8, 10, 12 sekund - to od nich zależy jaki efekt uzyskamy. Lokówka może przygotować nam delikatne, naturalne fale ale również mocno skręcone loki. W moim przypadku decydowałam się mimo wszystko na wyższą temperaturę i dłuższy czas. Chciałam uzyskać bardziej trwały efekt
i zmusić włosy do zachowania nadanego im przez lokówkę kształtu.



Ostatnią rzeczą na którą musimy się zdecydować to rodzaj kręcenia - lewoskrętne, prawoskrętne oraz skręcanie automatyczne, które pozwala nam uzyskać najbardziej naturalną fryzurę. Na początku jak szalona skręcałam na lewo, a kiedy odkryłam kręcenie w różnych kierunkach po prostu się zakochałam. Mogę teraz udawać, że z tą burzą loków przyszłam na świat. Lubie uzyskiwać takie właśnie efekty, przy których nie widać włożonej pracy, a fryzura wygląda świetnie. Guzik który umieszczono na samej górze to już samo nawijanie. A tak! bo loki tak jak już pisałam robią się tutaj same. My musimy tylko podać pasmo włosów lokówce i włożyć je do szczeliny na górze. Następnie przesunąć lokówkę w stronę głowy i nacisnąć wyżej wspomniany guzik. Lokówka sama pobierze włosy, nawinie na wałek i da nam znać kiedy loki będą gotowe! Wykonanie całej fryzury zajęło mi 15 minut. Wydaje mi się, że nie ma urządzenia, które równie szybko dawałoby taki efekt.
Jeśli robicie czasem loki tradycyjną lokówką, to pewnie nie raz przeklinałyście wykonywanie fryzury z tyłu głowy. Raz, że trzeba się przy tym nawyginać, dwa - uważać żeby się nie poparzyć i trzy skupić żeby pięknie wyszło. Z automatyczną lokówką zapomnicie o tym problemie. Jeśli tylko zaczniecie kręcić od końca głowy, a resztę włosów podepniecie zobaczycie, że praca z tyłu głowy jest tutaj zdecydowaną przyjemnością. O splątaniu też zapomnijcie. Lokówka Wam po prostu na to nie pozwoli. Choć było trudno tego dokonać, sprawdzałam to na własnej skórze. Po włożeniu pasma włosów i nakręcaniu go, wpuściłam jeszcze kilka kosmyków w szczelinę. Lokówka w tym samym momencie wydała sygnał dźwiękowy, zatrzymała wałek i wyłączyła się. Wszystko po to bym mogła bezpiecznie
i delikatnie wyjąć włosy zanim te zaczną się układać.Po ponownym włączeniu była niemalże od razu gotowa do dalszego tworzenia fryzjerskiego dzieła sztuki. 


Na koniec jeszcze jedna zaleta! Kiedy oglądacie kolorowe magazyny lub reklamy farb
do włosów i widzicie loki, to z pewnością z zazdrością patrzycie na jedną rzecz. Niewiarygodną wręcz gładkość i połysk loków, dzięki którym wyglądają one jeszcze piękniej. Wałek w lokówce Philips Pro Care został wykonany w sposób, który pozwala uzyskać taki efekt. Nic się nie puszy, nie zadziera. Otrzymujecie fryzurę jak z reklamy.



Na początku postu zdradziłam Wam moją przygodę z sesją zdjęciową nie bez powodu. Porównałam oba zabiegi - ten wykonany przez fryzjerkę i ten wprost z mojej łazienki. Efekty były takie same. Z tym, że w salonie fryzjerskim straciłam 60 minut, trochę pieniędzy,a moje włosy były dłużej narażone na działanie ciepła. Zdecydowanie dzięki tej lokówce mogę wyznać, że kocham moje włosy, kocham loki i nie uciekam kiedy moja córeczka chce mieć taką samą fryzurę jak ja!

15 komentarzy :

  1. Świetnie koniecznie muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest naprawde rewelacyjna w kilka minut pewnosc siebie wzrasta a na glowie dzielo sztuki

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie miałam cierpliwości do lokówek (ani też umiejętności do sprawnego się nimi posługiwania! wstyd...). Zdecydowanie bardziej wolę "kręcić" naturalne fale na elastycznej opasce do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobnie, ale ten sprzęt zdecydowanie sprawia, że kręcenie jest szybsze. Jako dowód powiem, że moja 4 letnia córeczka wytrzymuje cała kręcenie a niezła z niej wiercipięta:P

      Usuń
  4. jak tylko podrosną mi trochę włoski to muszę spróbować! :)

    zapraszam do mnie http://agnesssja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam lokówkę automatyczną z BaByliss i też jestem zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam loki , niestety wizja trwałej i spalonych włosów zawsze skutecznie mnie odstraszał, ale z takim pomocnikiem, mogłabym znów marzyć o burzy loków na głowie .

    OdpowiedzUsuń
  7. ;) Z moimi włosiskami to musiałabym kręcić i kręcić. Mam baardzo gęste i grube włosy do pasa. Na szczęście są naturalnie falowane i jak chcę wystarczy że po myciu powyciskam fale i mam je przez jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  8. Marzę o tej lokówce od dłuższego czasu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyglądają świetnie! :D Ja ostatnio testowałam papiloty Magic Leverag tu to się dopiero loki robią same ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny gadżet, jednak nie na moje krótkie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak tylko urosną mi włosy to sprawię sobie taką ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam długie i ciężkie włosy na których loki się nie trzymają, dlatego obawiam się że zakup takiego cuda byłby wyrzuceniem pieniędzy w błoto.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witamy. Zapraszamy do naszego serwisu, mającego na celu promowanie blogów w mediach społecznościowych (posiadamy łącznie bazę 1,5 miliona użytkowników na FB). W razie jakichkolwiek problemów proszę dać znać :) Oczywiście można do nas pisać i podsuwać swoje popularne posty, celem promocji :) Pozdrawiamy i zapraszamy do rejestracji na www.lifestylowo.pl

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia