Recepta na zgodne rodzeństwo pilnie poszukiwana

11 sty 2016

Informacja o tym, że nasza córka będzie miała młodsze rodzeństwo sprawiła, że przed moimi i męża oczami malował się następujący obrazek - cała nasza czwórka, przepiękne uśmiechy rodziców i wzajemna miłość wylewająca się z naszych dzieci w każdym słowie i geście. Tego, że może być inaczej w ogóle nie zakładaliśmy.


Po powrocie ze szpitala, pierwsze dni były niemal sielankowe. Wiedzieliśmy co trzeba robić, by wesprzeć starszą w trudnej chwili (tzn. wydawało nam się, że wiemy) i trzymaliśmy się ściśle określonego planu. Ona z kolei zaskoczona obrotem sytuacji postanowiła przyjrzeć się "intruzowi" z bliska i czekać, co się wydarzy. Kiedy, jednak okazało się,że młodsze rodzeństwo wcale nie wpadło na chwilę i co gorsza zadomowiło się w sypialni rodziców, pochłaniając masę ich czasu i uwagi zaczął się bunt...
Kolejne tygodnie były dla nas, jako rodziców prawdziwym wyzwaniem. Starsza kiedy tylko miała okazję, próbowała pokazać małej kto tu rządzi, a nam na każdym kroku udowadniała, jak mocno pomysł  rodzeństwa jej się nie podoba.  Wtedy, właśnie postanowiłam wesprzeć się fachową literaturą. Mąż pukał się w czoło, bo przecież nie ma jednej instrukcji obsługi dzieci (a szkoda), ale nie mieliśmy innego pomysłu.


Pierwsze zdania z książki "Zgodne rodzeństwo. Jak wspierać dzieci w budowaniu trwałej więzi" Natalii i Krzysztofa Minge totalnie mnie zaskoczyły. Autorzy napisali wprost - recepty na uleczenie sytuacji nie znajdę. Pewnie ciężko Wam uwierzyć, ale odetchnęłam z ulgą 
i wiedziałam już, że dobrze trafiłam. Jestem z tych, którzy wierzą w cuda, ale niekoniecznie ich obecność w poradnikach. Jakie więc miałam oczekiwania? Chciałam wesprzeć się w niektórych sytuacjach np. podczas podszczypywania młodszej przez starszą, może  trochę bardziej zrozumieć uczucia starszej córeczki, jej zagubienie, znaleźć wskazówkę, czy czasem czegoś nie przeoczyłam. Jakiś czas wcześniej czytałam słowa, znanej pani psycholog, 
że pojawienie się rodzeństwa to dla dziecka tak, jakby mąż przyprowadził żonie swoją kochankę i kazał ją zaakceptować. Taka droga myślenia kompletnie mi nie odpowiadała. Przecież niewiele jest kobiet, które z czasem akceptują kochankę męża, za to jest mnóstwo sióstr które tworzą zgrany team na całe życie. Ten team stał się moim celem!


Poradnik otworzył mi oczy. Mimo, iż wydawało mi się, że postępujemy słusznie nie zawsze tak było, np. akcja z prezentem dla starszej po powrocie ze szpitala była chybiona. Z kolejnymi zdaniami zaczynałam trochę bardziej rozumieć sytuację i zauważać swoje błędy. Miałam też taki moment, kiedy już miałam go odłożyć. Nie łatwo bowiem czyta się krytykę swoich zachowań. A ta z każdą kartką znacznie się pogłębiała. Oczywiście były też rzeczy, które robiliśmy dobrze - bilans wychodził na zero, a my wciąż tkwiliśmy w martwym punkcie. Szybko jednak zaczęłam część obserwacji i rad wprowadzać w życie. 



Kilka pomysłów podrzuciłam też mężowi.Nie będę Wam mydlić oczu - nie przeczytał książki, ale dzięki temu że na końcu rozdziałów znajduje się fajne, kilku zdaniowe podsumowanie udało mi się coś tam mu przemycić i przedyskutować.
Sposoby opisane przez autorów dobrze na córkę wpływały. Dla mnie też okazywały się trafione. Dały mi poczucie, że nie jestem takim złym rodzicem. W końcu błądzić jest rzeczą ludzką, najważniejsze to umieć przyznać się do błędu (przed samym sobą), otworzyć się na zmiany i zachować spokój (taaa łatwi powiedzieć). Miałam jednak sprzymierzeńca - autorów książki. Wiecie największe wrażenie zrobiło na mnie zdanie o tym, że kiedy jest ciężko warto sięgnąć po telefon zaufania. Pierwsza moja myśl była taka, że przecież chwila, nie jest aż tak źle. Kiedy jednak przemyślałam temat doszłam do wniosku jak wiele mądrości płynie z tego zdania. Tego nam właśnie rodzicom brakuje - wsparcia innych, wygadania się, świeżego spojrzenia na sytuacje, bez zmęczenia, żalu, obwiniania, pretensji. Jesteśmy tylko słabymi ludźmi!
Fajnym rozwiązaniem jest też odwołanie do innych artykułów i książek. Taka gotowa lista to super pomysł na sytuacje awaryjne.


Minęło kilka miesięcy. Relacje córek są o niebo lepsze, a nasze sielankowe wizje coraz bliższe spełnienia. Wiem, że obraz o którym marze nie będzie trwał cały czas. Dziewczyny mają różne charaktery, dzieli je różnica wiekowa i masa innych rzeczy, ale każdego dnia uczą się być ze sobą, akceptować, wspierać. Ostatnio od Pani w przedszkolu dowiedziałam się, że starsza opiekuje się młodszym kolegą, pomaga mu, gdy płacze pociesza... tego wszystkiego uczy się przy siostrze przy której uczy się żyć w zgodzie.
Recepta na zgodne rodzeństwo pewnie nie istnieje ale jest poradnik który wesprze i pomoże. Zachęcam Was do lektury! 

Książka: Zgodne rodzeństwo. Jak wspierać dzieci w budowaniu trwałej więzi , Natalia Minge i Krzysztof Minge, wyd. Samo Sedno, Warszawa 2015r.

11 komentarzy :

  1. U nas jest różnica miedzy rodzeństwem aż 7 lat , córka starsza Maja 10 lat i Franiu 3 latka, tez szukam sposobu aby ich pogodzić . Bardzo fajnie napisane . Musze przeczytać ta kasiążkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam, książka nie skupia się tylko na fazie pojawienia się rodzeństwa ale opisuje też sytuacje kiedy obie strony są już "wyszczekane" i ciężko ich relacje ogarnąć:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam tę książkę i jest bardzo pomocna i lubię, że autorzy nie udają wszechwiedzących, ale po prostu dzielą się doświadczeniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi sie tez to podoba bo nie lubie kiedy autor narzuca swoje zdanie i udaje ze wszystko wie i na wszystko ma sposob

      Usuń
  4. Tej książki nie znałam, jak dobrze, że Cię odwiedziłam. Zgadzam się z Tobą, że nie ma jednego sposobu na zgrane rodzeństwo. Poza tym uważam, że kłótnie i bijatyki to sposób dzieci na uczenie się po prostu bycia z ludźmi. U nas tak to przynajmniej wygląda. Raz się pobiją, a potem przytulają. I zazwyczaj się lubią :) Ale dobrze jest dowiedzieć się jak ktoś jednak sobie z wychowaniem dzieci radzi. Bo to prawda - my mamy także potrzebujemy wsparcia. Dzięki jeszcze raz za info o książce - zainteresowałaś mnie ją!

    OdpowiedzUsuń
  5. Korzystanie z poradników nie jest czymś złym. Wręcz przeciwie szczególnie jeśli są to kulturowo takie same lub zbliżone do naszych wyznawanych wartości. Recepty nie znajdziemy. Szczerze powiem, że kontakt z siostrą polepszył mi się dopiero gdy wyprowadziła się z domu... zadbajcie jeśli macie mozliwosci o dwa osobne pokoje dla dzieci. pozdrawiam akwafinta,wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zainteresuję się tą książką, u nas będzie 10 lat różnicy, córka mega nakręcona i szczęśliwa z powodu rodzeństwa ale różnie może być kiedy młode się już pojawi

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie jest różnica wieku 10 miesięcy ( no nieco ponad) więc ja nie miałam problemu i dotąd nie mam z relacją między dziećmi. Zosia (starsza) szybko zaakceptowała brata i chyba już nie wyobraża sobie bez niego życia. Natomiast o poprawne relacje między nimi muszę dbać i chyba sięgnę po tę książkę. Z tego miejsca polecam Ci fantastyczną ksiązkę "Pozytywna dyscyplina" - o ciekawej metodzie wychowawczej, lub jeśli nie masz na nią czasu - artykuł u mnie. Bradzo baaardzo warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie przeczytam, co prawda mam 2 miesięczną córeczkę i na razie nie planuję powiekszać stanu rodziny, to wiedza taka się może przydać...na wszelki wypadek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam wiele dobrego o tej książce i jesli mój Kakaludek doczeka się rodzeństwa to przeczytam ją za wczasu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O masz! Temat mnie nie dotyczy i raczej dotyczyć nie będzie, ale gdyby jednak, to życzę sobie, aby wszystkie rodzeństwa miały takie relacje jak ja z moim o 5 lat starszym bratem :) My to jak papużki nierozłączki byliśmy od zawsze, nawet wtedy, kiedy mój brat był już nastolatkiem, a ja jeszcze dzieciakiem :) Zawsze się mną opiekował i zostało mu tak po dzień dzisiejszy :)
    Życzę, żeby i u Was tak było :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia