Owocowe wzmacnianie włosów z Fructis od Garnier

12 kwi 2016

Nie wiem jak to jest z mężczyznami, ale nam kobietom wystarczy jeden niesforny kosmyk by popsuć dzień i zatracić pewność siebie. Do włosów przywiązujemy dużą wagę, bo fryzurą możemy wyrażać swoją osobowość, nastrój, a zakręcając je na palec i dodając głębokie spojrzenie - uwodzić. Ja, odkąd pamiętam mam z moimi trochę pod górkę. Natura podarowała mi włosy cienkie, delikatne, które za nic nie chcą się układać. Do tego, po zimie zawsze robią się suche i matowe. Zwykle ich stan oceniam po zawartości brodzika. Im więcej włosów w odpływie, tym szybciej potrzebuję się wziąć za siebie. Stosowałam już wiele kosmetyków, kuracji. Tym razem sięgnęłam po Garnier Fructis Grow Strong.




Do serii Fructis wróciłam po wielu latach przerwy. Ostatni raz używałam go jeszcze w liceum, kiedy to moje włosy wpisywały się w grupę "przetłuszczające się". Gdy o tym pomyślę, z uśmiechem stwierdzam, że matka natura lubi sobie z nas zakpić, skoro obecnie raczę włosy olejkami i maskami. 
Grow Strong to seria wzmacniająca składająca się z 4 kosmetyków - szamponu, odżywki, maski oraz kuracji odnawiającej. Tej ostatniej niestety jeszcze nie próbowałam, ale rozbudziła moją ciekawość obietnicą o 1000 nowych włosach w 90 dni. Za tę cenę warto spróbować i z pewnością na dniach 
ją nabędę.

Cechą charakterystyczną wszystkich produktów Garnier Fructis jest niebiański owocowy zapach. Właśnie on, zapisał się w mojej pamięci, tak że kiedy otworzyłam opakowanie czułam powiew młodości i licealną energię. Testowanie zaczęłam od szamponu. Jak na kosmetyk o działaniu wzmacniającym jest on wyjątkowo lekki. Niestety jego dość płynna konsystencja przyczynia się do małej wydajności. Szampon dobrze się pieni, nieźle spłukuje. Pierwszy raz, użyłam go celowo bez odżywki, by sprawdzić jak radzi sobie z plątaniem włosów. Po umyciu musiałam się jednak trochę natrudzić by je rozczesać, a tym samym spisać kilka sztuk na straty zostawiając na szczotce. 
Kolejnym razem, po umyciu sięgnęłam po odżywkę. Spodziewałam się, że tak jak i szampon będzie lekka 
i zaskoczyłam się. Ma ona konsystencję kremu, co przyznaję zrodziło obawy o obciążeniu włosów i szybkiej utracie świeżości. Na szczęście okazały się na wyrost, bo kosmetyk zadziałał świetnie. Włosy dobrze się rozczesywały, nielektryzowały a owocowe nuty dłużej się na nich utrzymywały . Efekty dało się zauważyć gołym okiem. Każdy kosmyk błyszczał, lśnił, był bardziej sprężysty. 
Maska Grow Strong zgodnie z zaleceniem producenta powinna być stosowana raz w tygodniu. Odczekałam, więc tydzień stosując sam szampon i odżywkę i sięgnęłam po siłę rażenia. Sposób użycia jest banalny.

Na umyte włosy nakładamy maskę i czekamy całą, jedną minutę. Uwielbiam tak szybko działające kosmetyki. Czas jest przecież na wagę złota. Konsystencja kosmetyku nie różni się od podobnych tego typu masek, przypominając balsam do ciała. Po spłukaniu od razu dało się zauważyć efekt nawilżenia. Włosy rozczesywały się z jeszcze większą łatwością niż po zastosowaniu samej odżywki. Były gładkie, pięknie odbijały światło. Ach marzyłam żeby ten efekt trwał wiecznie, bo czułam się jakbym wyszła z salonu fryzjerskiego. Jednak po kolejnym myciu cześć uzyskanego blasku odeszła w zapomnienie. Na całe szczęście o wiele dłużej mogłam cieszyć się gładkością włosów.

No dobrze, opisałam jak kosmetyki działały na wygląd, ale przecież seria jest wzmacniająca. Szczerze powiem tak: włosów w odpływie mojego brodzika jest zdecydowanie mniej. Myślę, że ta kuracja, uzupełniona od wewnątrz odpowiednią suplementacją i dietą przynosi efekty. Włosy są wyraźnie gładsze, lepiej się rozczesują, zaczęły błyszczeć. A ten owocowy zapach sprawia, że co chwila zarzucam włosy i znów czuję się jak nastolatka:)

16 komentarzy :

  1. bardzo lubię szampony firmy Garnier i najczęściej właśnie takie używam, jednak jeszcze nie widziałam tej serii, muszę koniecznie wypróbować. Pozdrawiam i zapraszam do nas http://siostrydajarade.blogspot.com/2016/04/domowy-expert.html

    OdpowiedzUsuń
  2. nie lubie szamponow garniera, zawsze po nich szybko mi sie przetluszczaly wlosy, a mialam zielony, czerwony kiedys, tak samo jak i odzwyki...ale np juz seria elseve zlote olejki bardzo mi odpowiadaja , co dziwne , bo to jedna grupa L'oreal:)
    co do tej serii to szczerze? nie spodziewałabym sie nie wiadomo jakich cudów, ale i tak nie kupie by przetestowac. juz mam zdanie wyrobione nt fructisów ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mam swoje ulubione typy, ale wracam jednak co jakiś czas sprawdzić czy coś się zmieniło:)) Z przetłuszczaniem się nie wypowiem, bo myję włosy codziennie ale elseve olejki tez kocham:)))

      Usuń
  3. niestety mam tak wrażliwą skórę że wszelkie próby użycia garniera czy innych szamponów z sieciówek zawsze kończy się u mnie mega podrażnioną skórą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że wrażliwa skóra potrzebuje delikatniejszych kosmetyków. Jako mama dwóch córek ze skłonnością do alergii skórnych coś o tym wiem. Mam nadzieję, że masz jakiś swój wypróbowany:))

      Usuń
  4. Nam mężczyznom (przynajmniej mi) może nie kosmyk włosa ale źle ułożona fryzura lub jej niewielka niedoskonałość również może popsuć cały dzień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak Wenus i Mars mają ze sobą coś wspólnego:P

      Usuń
  5. Moje ulubione szampony :) Chociaż, ja jestem inna :P mnie tak kosmyki nie przeszkadzają, no chyba, że perfidnie sterczą jak antenki :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie te sterczące miałam na myśli. Teraz nie mam grzywki ale jak miałam, taki jeden zbieracz fal radiowych potrafił mnie wyprowadzić z równowagi:))

      Usuń
  6. Też stosuję tę kurację, ale dobrze, że napisałaś, że konieczne jest też działanie od wewnątrz, bo bez tego żadna kuracja nie pomoże;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. To tak samo jak z samym szamponem. Podczas mycia jest za krótko na włosach by mógł cokolwiek zdziałać poza oczyszczaniem.Dopiero wsparty maską, odżywką, witaminami przynosi rezultat

      Usuń
  7. O tak, Garnierowe zapachy są cudowne! Kiedyś używałam i ich szamponów, i mleczek do ciała, są naprawdę bardzo fajne. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety, ale mi Garnier w ogóle nie służy.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia