Slimem Go - baśń o księżniczce z cellulitem

12 maj 2016

Sezon bikini w tym roku przychodzi trochę szybciej niż w ostatnich latach. Każdego dnia wyjmuję bardziej skąpe ubrania i jak co roku ogarnia mnie myśl, że trzeba by jeszcze poprawić to i owo. Słowem zająć się cellulitem zwanym pomarańczową skórką. Kiedy przymierzając strój kąpielowy ,staje przed moim mężem 
z pytaniem, czy bardzo go widać, ten patrzy się na mnie jak na kosmitkę. Z cellulitem tak to już jest,
 że faceci próbują nam wmówić, że nie istnieje ale oczywiście na plaży oglądają się, tylko na te panie, 
o pięknych jędrnych i idealnych ciałach. Przypadek? Nie! Bo cellulit istnieje, jest chorobą i trzeba z nim walczyć! Testowana seria Eveline Slim Extreme 4 D ma mnie w tej batalii wspomóc.






Seria Slim Extreme to bestseller wśród kosmetyków w swojej kategorii. Jego producent, firma Eveline nie osiada jednak na laurach i co jakiś czas, stara się stosować innowacje, byśmy mogły cieszyć się lepszymi rezultatami. Ten sezon obfituje zatem, w takie nowości jak: krioterapia wyszczuplająca - ujędrniający balsam + peeling pod prysznic 2w 1, liposukcja kosmetyczna czyli intensywnie wyszczuplające serum remodelujące, presoteriapia- antycellulitowe serum liftingujące oraz intensywne powiększające
i poprawiające strukturę biustu mezo push up. Wszystkie razem połączone ze zmianą trybu życia, bo cellulit jest chorobą naczyń krwionośnych spowodowanych złą dieta, brakiem ruchu i genetyką, mają przybliżyć nas do upragnionego ciała modelki.
Kosmetyki stosowałam sumiennie przez okres 10 dni. By uzyskać rezultaty trzeba ich używać przez przynajmniej 3 tygodnie. Mam tutaj na myśli utratę centymetrów, bo sam cellulit potrzebuje jeszcze więcej czasu i zmasowanego działania. Co jednak można osiągnąć po krótszym stosowaniu? Czy da się odczarować skórę na tyle by założyć kuse spodenki?

Testowanie zaczęłam od krioterapii wyszczuplającej czyli ujędrniającego balsamu z peelingiem pod prysznic 2w 1 w myśl zasady, że by cokolwiek osiągnąć trzeba najpierw skórę odpowiednio przygotować złuszczając martwy naskórek. Kosmetyk ten, tak jak prawie cała seria zapewnia efekt chłodzenia. Nie jest on wyczuwalny od razu. Można spokojnie rozkoszować się ciepłem prysznica, pamiętając tylko, by nie przesadzać bo pomarańczowa skórka wysokie temperatury kocha. Specyfik ma kremową konsystencję,
w której dają się wyczuć maleńkie drobinki ścierające. Kiedy użyłam go pierwszy raz, odniosłam wrażenie,
że jest za słaby by skóra stała się gładka, ale nie miałam racji. Dodatkowo obecność w składzie bioHYALURON ComplexTM i olejku migdałowego sprawia, że skóra jest nawilżona, miękka. W zasadzie mogłabym na tym zakończyć swoje pielęgnacyjne rytuały. W opisie na opakowaniu znalazłam informację, która mówi, że mechanizm chłodzenia miejscowego zmniejsza napięcie skóry, dzięki czemu pozwala lepiej przeniknąć składnikom aktywnym. Skoro tak, to w myśl zasady SlimemGo, po każdym prysznicu traktowałam moje ciało intensywnym wyszczuplającym serum remodelującym, zwanym inaczej liposukcją kosmetyczną.


O liposukcji jako zabiegu wiele czytałam, oglądałam programy w telewizji i co będę kłamać, gdybym nie wiedziała jak ona wygląda, pewnie bym o niej marzyła. Pozbycie się tłuszczyku z brzucha, pośladków, ud i bioder, mimo, iż mam prawidłową wagę, po dwóch ciążach byłoby kuszące. Niestety widziałam te pojemniki z tłuszczem, lejąca się krew i za nic na świecie nie dałabym się tak potraktować. Co innego uzyskać taki efekt kosmetykiem. Serum od Eveline to zdecydowanie przyjemniejsze rozwiązanie. Konsystencja kosmetyku nie odbiega od innych balsamów. Warto podkreślić, że dobry poślizg, pomaga wykonanie masażu. Przy kosmetykach modelujących, antycellulitowych ma to spore znaczenie, ponieważ dzięki odpowiednio wykonanej i długiej aplikacji szybciej możemy zauważyć efekty. Nowością są zaś składniki aktywne. Tajemniczo brzmiący LIPO-DRILL 4D TECHNOLOGYTM działa w 4 wymiarach - blokuje powstawanie i rozrost komórek tłuszczowych, stymuluje lipolizę, czyli proces ich rozkładu, hamuje rozwój stanów zapalnych prowadzących do akumulacji tłuszczu,intensywnie liftinguje partie ciała z obniżonym napięciem skóry. Do tego cała masa składników aktywnych, które odpowiadają za drenaż, szybsze spalenie, modelowanie...ojj długo by wymieniać. Kiedy się to czyta, ma się wrażenie, które towarzyszy Wam teraz. Od razu chce się powiedzieć, że ściema. Dajcie mi jeszcze chwilę, przekonacie się czy jest coś na rzeczy.
Po zastosowaniu peelingu a następnie serum efekt chłodzenia miejscowego był hmmm.. ekstremalny.
Z podziwem patrzyłam jak moja skóra pokrywa się gęsią skórką. Oba kosmetyki w duecie stosowałam rano
i chcąc się ogrzać rzucałam się w wir obowiązków. To taki gratis od producenta - robota wre:) Osoby ciepłolubne niestety nie będą z tego działania zadowolone.

Wieczorami stosowałam antycellulitowe serum liftingujące. Oczywiście wcześniej też wykonując zabieg balsamem pod prysznic. Dla mnie ten kosmetyk niewiele różnił się od serum. Ten sam zapach, podobna konsystencja, efekt chłodzenia. Składniki aktywne tego kosmetyku mają inne zadanie niż poprzednik. Te, skupiają się na cellulicie działając trójfazowo. Redukują cellulit tłuszczowy, pomagają pozbyć się toksyn i to co w tym wszystkich najważniejsze ujędrniają i zapobiegają powstawianiu zmian grudkowych. To te ostatnie tak kiepsko wyglądają na naszym ciele. Kosmetyk przeznaczony jest tylko do miejsc objętych cellulitem, a więc ramion, ud, pośladków, brzucha i bioder. Ja smarowałam nim całe ciało. Po zastosowaniu balsamu i serum antycellulitowego w duecie odniosłam wrażenie, że efekt chłodzenia był znacznie silniejszy niż rano. Z prędkością światła wklepywałam mezo push up - ostatni kosmetyk z testowanej gamy.

Wykonując masaż dbałam też o to, by umożliwić samobadanie piersi. Właśnie dlatego, uważam kosmetyki do biustu za najważniejsze ze wszystkich dostępnych na rynku. Pilnuje by zawsze ich używać. Jeśli chodzi
o ten kosmetyk to będę szczera nie koniecznie powiększenie biustu jest mi potrzebne. Nosze rozmiar F więc dodatkowe  2,5 cm w obwodzie byłoby niepożądane. Zachęcił mnie jednak opis o usuwaniu efektów wiotczenia i opadania (o zgrozo jak to brzmi!) Nie chciałabym, by moje piersi sięgały pasa, więc sumiennie wklepywałam kosmetyk. Efekty rzeczywiście były widoczne już po pierwszym użyciu. Skóra była bardziej napięta, miękka. Biust zdecydowanie lepiej prezentował się w głębokich dekoltach. 
Na początku wpisu określiłam tę serię jako bestseller od Eveline i po tych 10 dniach zdecydowanie mogę tę tezę podtrzymać. Cellulit co prawda w tym czasie nie zniknął, ale efekty jakie uzyskałam bardzo mnie zaskoczyły. Skóra stała się aksamitna, sprężysta. Dzięki efektowi chłodzenia zaczęłam się więcej ruszać, co pewnie w niedługiej przyszłości przełoży sie na uciekające kilogramy (bye bye kochanieńkie) Najbardziej jednak jestem zadowolona z drenażu. Niektóre miejsca przestały mieć galaretowatą formę, co zdecydowanie poprawiło moje samopoczucie. Jestem dorosła, nie jedno już przeszłam i wiem że by uzyskać efekty o jakich pisze producent trzeba uzbroić sie w cierpliwośc i wprowadzić szereg zmian w swoim życiu. Ta seria to jednak idealny początek by bajkę o księżniczce z cellulitem zakończyć " i żyła długo i szczęśliwie bez pomarańczowej skórki"!


30 komentarzy :

  1. Faceci poważnie nie widzą cellulitu :) To my sobie go wmawiamy! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tytuł wpisu! Ja na kosmetykach tego typu się nie znam bo nie potrzebuje ale sam tekst mi się podobał. Fajnie napisany ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi tam nie przeszkadza jak na razie :D mały mankament urody :p
    Pozdrawiam serdecznie, Juliet Monroe KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W "pewnym wieku" zaczyna być uciążliwy i drażnić jak obwisły biust

      Usuń
  4. Chętnie bym spróbowała tej serii, bo chociaż nie liczę na wyszczuplenie, to przy takich temperaturach, jakie się szykują, to chłodzenie jest jak najbardziej wskazane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszczuplenia nie zauważyłam co prawda ale chłodzenie i napięcie skóry fajne:)

      Usuń
  5. Cellulit związany jest z przemianami hormonalnymi i z estrogenem dlatego faceci go nie mają, choć nie tak do końca, miewają na brzuchu i na ramionach a kobiety głównie na udach i pośladkach. W sumie walczymy z tym co naturalne...

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja dziewczyna z celulitem nie ma problemu na szczęście ale prześlę jej link i myślę, że będzie stałą czytelniczką kobiety wielozadaniowej. ;)@Dominik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje dla dziewczyny:) To może chociaż serun na biust obiecujący 2,5 cm w obwodzie więcej??:P Brzmi kusząco co?

      Usuń
  7. Świetna recenzja i opinia aż się zastanawiam czy czegoś podobnego nie kupić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj i daj znać jak działa na Ciebie

      Usuń
  8. Muszę powiedzieć, że nie znam tej serii. Już same opakowania wyglądają bardzo profesjonalnie. Może muszę się za nią rozejrzeć... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To popularna seria, więc nie będzie problemów z dostępnością:)

      Usuń
  9. Ja nie stosuje zadnych kupnych kosmetykow antycellulitowych. Uwielbiam za to domowy peeling kawowy z cynamonem - swietnie pobudza krazenie. Do tego odpowiednia dieta i aktywnosc fizyczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go używałam i był świetny! Darowałam sobie tylko cynamon bo odrobinę mnie uczulał. Niestety w wyniku licznych awarii w brodziku pozostaje mi peeling cukrowy:P A pozostając w kuchni to peeling Eveline jest znacznie delikatniejszy jego drobinki są wyczuwalne niczym ziarenka kawy mocno mielonej za to nie ma ich za wiele i efekt jest delikatniejszy.

      Usuń
  10. Zachęcająca recenzja. Aktualnie walczę z cellulitem po ciąży, więc każda taka rekomendacja jest dla mnie na wagę złota :)
    Kiedyś świetnie sprawdzał się u mnie body-wrapping (zawijanie w folię spożywczą) w połączeniu z koncentratem cynamonowym marki Bingo Spa - było gorąco jak cholera, ale efekt był błyskawiczny! Jednak już nie powtórzę tej kuracji, bo w międzyczasie na udach pojawiły mi się rozszerzone naczynka, więc przestawiam się na kosmetyki chłodzące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie słyszałam o tym że zawijanie w filię żle wpływa na naczynia krwionośne. Obecnie kiedy pogoda za oknem się zmieniła używanie Eveline to wyzwanie ale piekna pogoda nadchodzi...czuję to!:)

      Usuń
  11. Ja bym mogła nad nóżkami popracować :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też moja strefa problematyczna to zdecydowanie nogi i brzuch. Po dwóch porodach, tyciu i chudnięciu nie wyglądają za fajnie

      Usuń
  12. Eh czasem dobrze jest być szczupłym i nie wiedzieć co to cellulit...

    OdpowiedzUsuń
  13. A u mnie się najbardziej sprawdza dieta pozbawiona słodyczy i chipsów jest git!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym wieku nawet odrzucenie chipsów i słodyczy niewiele daje:)) Zazdroszczę!:))

      Usuń
  14. również mam serum do pielęgnacji biustu i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia