Znienawidzone prasowanie. Czy Philips PerfectCare Elite je odczaruje?

7 cze 2016



Kochasz prasować? Nie przejmuj się . Po tej stronie barykady jestem razem z Tobą i połową Polaków. Właśnie tylu z nas zadeklarowało, że prasowanie jest ich najbardziej nielubianą czynnością domową. 
Jak nietrudno się domyślić, najgorzej z tym obowiązkiem radzą sobie mężczyźni, a kobiety najchętniej oddałby tę przyjemność komukolwiek z gospodarstwa domowego. Czy to, że nie lubimy prasować może mieć przyczynę w postaci źle dobranego żelazka? A może jest tak, jak z tą baletnicą co jej rąbek spódnicy przeszkadza? Biorąc pod lupę Mercedesa wśród żelazek - Philips PerfectCare Elite GC9642 próbowałam znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytania.




Moje obecne żelazko dalekie jest od modowych trendów i przez 8 lat wiernego prasowania zdecydowanie odpadło w klasyfikacji innowacyjności. Krótko mówiąc, lata świętości ma za sobą, choć działa całkiem sprawnie. Model ten, jako jeden z pierwszych (wtedy) dawał możliwość prasowania parą w pionie, 
co pomogło mi w przeprowadzeniu porównania. Pewnie zastanawiacie się teraz, dlaczego poruszam temat pary...Wszystko dlatego, że nowoczesne sprzęty prasujące, to już nie zwykłe żelazka a profesjonalne stacje parowe.


Na pierwszy rzut oka Philips PerfectCare Elite prezentuje się wspaniale. Nowoczesny design, piękne opływowe kształty, złote dodatki - prawdziwe cacko. Taki elegancki gadżet perfekcyjnej pani domu. 
Nie umknie jednak uwadze, że całość jest sporych gabarytów. Kiedy wyjęłam sprzęt z opakowania miałam obawy, czy aby na pewno zmieści się na desce do prasowania, a jeśli już to czy zostanie mi tam wystarczająca ilość miejsca na ubrania. Wszystko za sprawą generatora pary. Zbiornik 1,8 litra musiał się przecież gdzieś zmieścić. Za to samo żelazko swoim rozmiarem wynagradza wszystko. Jest lekkie (pozbawione zbiornika wodnego) i ma świetny poślizg.


Przygotowanie Philips PerfectCare Elite do prasowania nie różni się od tradycyjnego żelazka. Wystarczy napełnić zbiornik wodą, podłączyć do kontaktu, wcisnąć przycisk startu i czekać aż żelazko zasygnalizuje gotowość do pracy. Czas ten zwykle trwa dwie minuty. Zwalniamy wtedy blokadę, która trzyma stopę żelazka i gotowe. Możemy przejść do sedna. Od czego więc zaczniemy? Od czegokolwiek!! W tym żelazku jest coś niesamowitego. Nie trzeba już sortować prania, układać go od rzeczy delikatnych do tych wymagających wysokiej temperatury. Philips PerfectCare Elite sam dostosowuje się do prasowanych ubrań. Dla mnie 
to prawdziwa rewelacja. Regulowanie temperatury doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Tym bardziej, 
że błędy słono kosztowały (zwykle straty ponosiły koszule męża:P) I żeby nie było, że test to pic na wodę zaczęłam właśnie od takiej białej koszuli. W załączonej instrukcji przeczytałam by najpierw rozpocząć 
od mankietów, kołnierzyka , rękawów a dopiero potem przejść do pleców i części przedniej. Mimo, że oglądałam podobną poradę w telewizji zawsze zaczynałam od części z guzikami:P No i gniotło się jeszcze zanim zdążyłam skończyć.


Para rzeczywiście świetnie działała na materiał. Wszystko w oka mgnieniu stawało się gładkie. Stopa żelazka dobrze ślizgała się po koszuli i radziła sobie z zakładkami. Nic się nie zaczepiało, zagniecenia znikały. 
Nie mogę się do niczego przyczepić. Czasami tylko kiedy dotknęłam ręką przewodu łączącego żelazko 
ze stacją trudno było mi się przyzwyczaić do jego ciepła. W tradycyjnym żelazku mamy tylko kabel zasilający, 
tu również ten który doprowadza wodę do żelazka, stąd wyższa temperatura przewodu. Zaraz po koszuli sięgnęłam po jedwabną koszulkę i...szok. Nic się nie przypiekło, nie ściągnęło. Producent nie czarował!


Zanim się obejrzałam wyprasowałam podekscytowana cały stos ubrań. Wszystkie były wyprasowane perfekcyjne, trochę bardziej cieplutkie niż te moje tradycyjne, przez co zaczęłam się zastanawiać czy nie 
za niską temperaturę dobieram. Bez naruszenia pozostały też liczne aplikacje na ubraniach córeczek. Po całej stercie (łącznie jakieś 2 suszarki) woda w zbiorniku jeszcze została. Moja ręka też zdawała się być po tym maratonie mniej bolesna, w końcu waga samej stopy żelazka jest mniejsza. 

Zajrzałam ponownie do instrukcji by sprawdzić co teraz. Tradycyjne żelazko zawsze od razu stawiam na wysokiej komodzie do ostygnięcia (by dzieciaki się nie dorwały), deskę składam i po bólu. Tutaj trzeba było najpierw poczekać aż stacja ostygnie. Następnie odkręcić pokrętło zamontowane w dole stacji 
i do podstawionego naczynia zlać wodę jaka nagromadziła się w przewodzie. Potem jeszcze opróżnić zbiornik z wodą (jeśli coś zostało). Niby niewiele, ale uświadomiło mi jedno - to żelazko sprawdzi się najlepiej u osób, które wygospodarują na stałe miejsce do prasowania lub mają takie gdzie po tej czynności mogą stację odstawić. Ja na to żelazko pozwolę sobie, w nowym domu. Wtedy bez problemu, bez konieczności przeciskania się przez wąskie pokoje, w pełnym komforcie, będę mogła zostawić wszystko do ostygnięcia i po jakimś czasie dokonać reszty rytuałów kończących prasowanie.Choć muszę przyznać, że zostawienie żelazka na generatorze pary jest znacznie bezpieczniejsze niż ulokowanie go samego na podłodze czy meblu. Blokada jego stopy zabezpiecza przed przypadkowym dotknięciem, co bardzo mi się spodobało!

 Z ciekawych funkcji jakie posiada stacja koniecznie trzeba wymienić tę eco. Wciskając guzik oszczędzamy wodę i energię. Prasujemy szybciej. Takie rozwiązania zdecydowanie lubię! Na uwagę zasługuje też cicha praca i wyrzut pary który jest skierowany na ubranie. To ważne, bo prasując nie odczuwa się wysokiej temperatury jaką wydziela sprzęt, a przekłada się na np. brak konieczności otwierania okien:P

A minusy? Dla mnie widoczne dwa. Pierwszy to schowki na przewody zamontowane w stacji parowej. 
Za nic nie potrafiłam tam pięknie włożyć kabli, tak jak było to zrobione w dniu kiedy otrzymałam sprzęt. 
Z pewnością robiłam to nieumiejętnie, ale uważam że jeśli się z czymś męczę czy zastanawiam, to nie jest to rozwiązanie praktyczne. Drugi, jest związany z pojemnikiem na wodę. Kiedy uzupełnimy go na poziomie minimalnym stacja nie "wyrzuci" nam pary. Zapali się natomiast lampka inforująca o niskim poziomie wody. Ponieważ zwykle z samego kabla zlewałam cały kubek, to razem z wodą na poziomie minimalnym żelazko mogłoby jeszcze dłużej prasować. 
Przeprowadzając test miałam znaleźć odpowiedzi czy moja niechęć do prasowania tkwi we mnie 
czy w sprzęcie który posiadam. Po dwóch tygodniach śmiało mogę powiedzieć, że prasowania i tak nie pokocham. Jednak z żelazkiem parowym Philips PerfectCare Elite rzeczywiście staje się one łatwiejsze i przyjemniejsze. To tak jakbyśmy z Fiata 126 p przesiedli się do wspomnianego wyżej Mercedesa. Komfort nas porwie...Dopisuję zatem do listy marzeń i póki co skupiam się na realizacji innego marzenia. Tego które doprowadzi mnie do stworzenia tego miejsca do prasowania i pokoju z wielkim regałem na książki!:P



1)badanie wykonane przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie sieci pralniomatów Hi’Shine w dniach 23-27 listopada 2015 r. na reprezentatywnej grupie 1002 Polaków w wieku 15-55 lat.


29 komentarzy :

  1. Ja rowniez nie nawidze pracowania! To zelazko wyglada nieco kosmicznie, ale skoro spelnia swoje zadanie to moze powinnam sie mu blizej przyjrzec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie myślałam o nim w kategoriach kosmicznego ale masz rację:P

      Usuń
  2. Ja lubię prasować :) Jedna z moich ulubionych domowych czynności ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. a u mnie Mąż prasuje lepiej niż ja...Da się ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie na prasowanie zadziałało postawienie całego sprzętu przed telewizorem plus dobry serial. Idę jak burza, aż do napisów końcowych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetny pomysł mi najlepiej szło przy "kobiecie na krańcu świata", ale odkąd mam córki to niestety w tych godzinach nie prasuję, a kiedy one już śpią nic ciekawego w tv nie ma

      Usuń
  5. Bardzo ciekawa recenzja :) a co do prasowania to tez obawiam się, że u mnie to nie wina sprzętu ale takiego mercedesa mieć u siebie mmm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda, że fajny:P jest na mojej liście marzeń. Mikołaju, czytasz??:>

      Usuń
  6. chwalę się tym wszędzie ;) u nas prasuje mąż, bo go to relaksuje :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mąż to skarb. Jakby potrzebował więcej relaksu zapraszamy do nas:P

      Usuń
  7. Grunt to dobry sprzęt, nie wykluczając żelazka, wtedy nawet nie lubiane czynności idą jakoś łatwiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda:)) Coś w tym jest. Kiedy mamy dobry sprzęt, który fajnie wygląda od razu robota wre:)

      Usuń
  8. hm.... marzę o czymś co sprawi, że nie będę musiala prasowac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj ja też, co tam książe, współczesne kobiety mają inne marzenia:P jeśc i nie tyć, mieć piekne ubrania a nie prasować

      Usuń
  9. Mam taką radę ;) Możesz z niej skorzystać lub nie, wiadomo. Ty tu rządzisz :) Co powiesz na większe zdjęcia na blogu? Wiem, że można otworzyć je w odzielnej karcie i przyjrzeć się szczegółom, ale wygodniej jest przejrzeć je czytając opis. Ja używam programy PhotoScape do zmieniania wielkości zdjęć. Kiedyś miałam bloga na blogspot i musiałam te wymiary dopasować pod szablon. A co do prasowania, to nie lubię i prawie wszystko mam wygniecione haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za radę:) Jest celna! Mam w planie kompleksowa zmianę bloga ale czeka na luźniejszy kalnedarz zadań:P

      Usuń
  10. W sumie nie mam nic przeciwko prasowaniu, chociaż każde ułatwienie się przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja to lubię prasować dla odmiany ;) Puszczam sobie film, staję i zaczynam działać - relaksuje mnie to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super:) U mnie przy dwójce dzieciaków nie jest to już takie proste. Dla bezpieczeństwa prasuje kiedy śpią a wtedy sama już jestem wykończona:P

      Usuń
  12. Mnie prasowanie nie uwiera, ale też nie kocham go miłością czystą. Polecam żelazka ręczne, z dużą mocą parowania, takie jak mają w sklepach odzieżowych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi Ci o streamery?? Oglądałam kiedyś. philips ma nawet w fajnej cenie ok 400 zł,, ale jakoś ciężko mi uwierzyć że mogę coś wyprasować nie kładąc na desce

      Usuń
  13. Dla mnie najlepsze żelazko to byłoby takie, które potrafi prasować samo :D Jeżeli chodzi o rzecz lub dwie to nawet z przyjemnością poprasuję, ale kiedy chodzi o stertę ciuchów.... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też chcę takie żelazko!! I żeby jeszcze składalo i wstawiało do szafy:P

      Usuń
  14. Hmmm... żelazko za tysiaka. Kupiłam ostatnio żelazko za 129 pln niemieckiej firmy, która zwana jest parownicą, do tego ma świetne rozwiązanie. Kiedy nie dotykasz rączki żelazko przestaje grzać. Nie powiem, ma wady ale jak za tą cenę idealnie prasuje. Wiesz co jest sekretem szybkiego i dokładnego prasowania? Odpowiednia deska, taka, która ma powłokę , która odbija ciepło i dzięki temu nie musisz prasować z drugiej strony. Np. Lefheit za dwieście złotych. I żelazko za tysiaka nie potrzebne ;) Poświeciłam ostatnio temu sporo czasu bo nie cierpię prasować. I znalazłam dla siebie idealne i dość tanie rozwiązanie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemieckie produkty słyną ze swojej jakości, choć obecnie i tak trzeba mieć sporo szczęścia by trafić na cos dobrego. Super że Ci się udało. Moje "wiekowe " żelazko też ma ten patent z rączką jednak stygnie długo więc na niewiele się on u mnie sprawdza w praktyce. z deską od lat używam viledy choć słyszałam o tych lepszych i droższych. Muszę się im przyjrzeć. jesli masz możliwość przylij mi w wiadomości mailowej nazwę i model parownicy. chętnie looknę:)

      Usuń
  15. Nie lubię prasować, ale mam dokładnie ten model i z tym żelazkiem prasowanie nabrało innego wymiaru. Teraz idzie mi o wiele sprawniej i przyjemniej.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia