Magia sprzątania - czy japońskie metody sprawdzają się w Polsce?

8 wrz 2016

Typem perfekcyjnej pani domu nie byłam nigdy. Lubię porządek, piękne wnętrza, hotelową czystość, ale nie za wszelką cenę. W moim azylu muszę czuć się bezpiecznie, swobodnie, bez presji, że pyłek kurzu spogląda na mnie z komody prosząc o usunięcie. Zanim zaczęłam prowadzić własne "gospodarstwo domowe" bliżej było mi do wyśpiewania głośno "przewróciło się niech leży", niż do testu białej rękawiczki. Tyle tylko, że w moim domu pojawiły się dzieci i rzeczy, które spadają na ziemię w ciągu dnia, już po paru godzinach uniemożliwiłby mi sprawne poruszanie się, a po tygodniu jakikolwiek ruch byłby w ogóle niemożliwy. Szukając inspiracji, rad, świeżych pomysłów sięgnęłam po "Magię sprzątania" Marie Kondo.


Autorka książki pochodzi z Japonii, a ja  Japończyków cenię od zawsze. Dla mnie są niesamowici w tym, że celebrują codzienność - ot weźmy choćby takie sprzątanie. Dla ludzi zachodu to przykry obowiązek, wokół którego budują negatywne emocje. W Japonii wykonanie tej samej czynności nazywa się sztuką porządkowania i organizacji. Takie nazewnictwo nie tylko brzmi lepiej, ale i rozbudza chęć do działania. No przynajmniej u mnie.
Czytając poradnik w głowie miałam tylko jedno. - chciałam sprawdzić czy sposoby opisane przez autorkę da się zastosować w domu. Początek wcale nie zapowiadał się optymistycznie. Marie opowiadała o tym, jak zdobywała doświadczenie i gromadziła dobre pomysły, zdradzała do jakich wniosków dochodziła i jakie rady dawała klientom, którzy poprosili ją o pomoc w posprzątaniu swojej przestrzeni. Tyle tylko, że większość tych miejsc to zaledwie pokoiki o wielkości kilku mat (w krainie kwitnącej wiśni własnie tak określa się "metraż"). Posprzątać jeden pokój to pikuś, gorzej zaprowadzić porządek w całym mieszkaniu , domu, rezydencji? :)
Konmari to metoda bardzo drastyczna, by wprowadzić ją w życie trzeba każdą rzecz, którą mamy w posiadaniu, wziąć do ręki i zadając sobie szereg pytań zadecydować czy pozostaje z nami nadal, czy też skończy swoją przygodę w kuble na śmieci. Zanim podjęłam się tego zadania, biłam się z myślami  jak to przedsięwzięcie zorganizować. Marie jednak szybko podzieliła rzeczy na kategorie i z każdą stroną poradnika udzielała coraz to dokładniejszych wskazówek. Niestety w moim domu część z nich nie znalazła zastosowania. W przypadku odzieży Konmari nakazuje, by wszystkie ubrania zgromadzić w jednym miejscu, każdej sztuce poświęcić czas, odpowiedzieć na szereg pytań, wsłuchać się w emocje, jakie towarzyszą temu spotkaniu i podjąć decyzje. U mnie niestety niewykonalne. Przy 4 osobowej rodzinie, ubrania nie tylko zajmują szafy, szafki ,półki, ale i pralkę , suszarkę czasem jakieś zakamarki. Stan, kiedy da się je zebrać w jednym miejscu nie istnieje, po prostu używamy ich na okrągło. I ten czas? Zapytajcie którąś ze znanych wam kobiet wielozadaniowych, albo siebie, czy macie go do dyspozycji tyle, by przeczesać całą domową odzież za jednym zamachem. No, nierealne!  Metoda ta ma jednak pewne plusy. Pochylając się nad każdą sztuką ubrania, widząc wielką stertę rzeczywiście działamy na wyobraźnię i utwierdzamy się w przekonaniu, że większość tych rzeczy nam nie służy, nie jest potrzebna, nie czujemy się z nimi dobrze. Kiedy podejmujemy decyzje o wyrzuceniu czujemy się lżej. No ale co ja wam będę o tym pisać, skoro każdy z nas ma w swojej garderobie perełki których nie założył ani razu bo kupione były pod wpływem impulsu. Moje chwile słabości zapełniły cały worek.


Radą, która mnie zaintrygowała, było układanie ubrań w pionie. Czytałam kilka razy instrukcję jak należy składać ciuchy, tak by ograniczyć zagniecenia, nie robić bałaganu wyjmując jedną sztukę z szafki i nie obciążać jednych ubrań wagą innych... Za nic jednak nie mogłam zrozumieć, co Marie ma na myśli. Z pomocą  przyszedł mi wujek Google. Szuflady wypełnione ubraniami ułożonymi w pionie wyglądały na zdjęciach niesamowicie. I choć Marie przekonała mnie do tego sposobu swoimi argumentami to szybko jednak okazało się że owa metoda sprawdza się tylko w szufladach, choć też nie we wszystkich. Problem pojawia się kiedy żyjemy, tak jak ja w trybie tygodniowym . Przy metodzie Marie w poniedziałek moja szuflada będzie jeszcze nieskazitelna, ale już w piątek ubrania bez wsparcia innej odzieży przewrócą się i znów stworzą artystyczny nieład.
Przykłady mogłabym mnożyć i mnożyć, ale wtedy opisałabym Wam całą książkę, a mimo tego, że nie wszystkie pomysły się u mnie sprawdziły, chciałabym jednak byście po nią sięgnęli. Wiadomo z tego typu książkami tak już jest. Nie cała treść do was przemówi, nie cała da się wcielić w życie. Autorka jednak przedstawia sprzątanie w tak fajny sposób, że szkoda by było tę pozycje ominąć. Dbałość o każdy przedmiot, zaprzyjaźnianie się z posiadanymi rzeczami czasem brzmią śmiesznie ale prowadzą do jednego - szacunku do tego co mamy. A na to nie każdy poradnik zwraca uwagę. Poza tym zgadzam się z Marie w jednym - rzeczywiście planowanie swojej przestrzeni, decydowanie o wyrzucaniu, uczy nas podejmowania decyzji. Każdy z nas najlepiej uczy się na błędach, a te popełnione przy sprzątaniu nie pociągną za sobą dużych konsekwencji.
W całej książce czegoś mi jednak brakowało. Metoda Konmarie nie zdradza super sztuczek na usunięcie kamienia z baterii  łazienkowej, nie sugeruje jak ułożyć książki, w czym przechowywać przybory do szycia. Opisuje sprzątanie jako proces, sztukę, i przypisuje mu głębszą ideologię.
Po przeczytaniu "Magii sprzątania" moje mieszkanie nie zmieniło się diametralnie. Moja wina! Nie zastosowałam się do wszystkich instrukcji, nie wysłałam dzieci rodzinie na tydzień i nie wzięłam urlopu. Nauczyłam się jednak wyrzucać. A właściwie to podszkoliłam wyrzucanie. Może nie zadaje przy tym sporo pytań, nie głaszcze okładek książek, ale wyrzucone worki mówią same za siebie. Moja przestrzeń się oczyszcza. W minimalistycznych wnętrzach żyje się lepiej, lepiej myśli...moja jeszcze nie jest taka jak bym chciała, ale jestem na dobrej drodze. Do metod Marie wrócę jak dzieci się wyprowadzą:)) Wtedy może się udać!
A Wy czytaliście "Magię sprzątania"?? , A może macie już idealne wnętrza?

41 komentarzy :

  1. Nie czytałam, ale sądząc po bałaganie na moim mieszkaniu muszę chyba wrzucić to na listę lektur obowiązkowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metoda KonMari zaleca by przed sprzątaniem zając się wyrzucaniem...a jakby nie patrzeć mniej rzeczy to mniejszy bałagan

      Usuń
  2. Nie czytałam ale jest to na pewno ciekawe podejście. Zastanawiam się ile czasu zajęłoby mi sprzątnięcie całego domu? Jednak co jakiś czas robię generalne porządki i wtedy pakuję worki ubrań i oddaje do caritasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam, ale boję się przeczytać :) Bo ja zbieracz jestem :) I lubię gromadzić wszelkie "przydamisię" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też uważam to za rytuał i uwielbiam mieć wszystko zorganizowane! Pozdrawiam, Daria xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozbywanie się zbędnych rzeczy to moja pięta achillesowa. Nie korzystam z czegoś przez kilka lat, ale zawsze jak to coś wyrzucę, to za chwilę okazuje się potrzebne :D Złośliwość losu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sztuka porządkowania i organizacji - brzmi pięknie :)
    Dużo słyszałam o tej książce ale sama jej jeszcze nie czytałam i w sumie nie wiem, czy chcę ją przeczytać. Może kiedyś, gdy poczuję wewnętrzną potrzebę uporządkowania mieszkania na "tip top".

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam tej ksiązki, ale czuję, że mogłaby mi się przydać. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja właściwie musiałabym wywalić wszystko. i pewnie dobrze by mi to zrobiło. tyle, że nie potrafię ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie to jakieś drastyczne metody. Lubię porządek, jednak rady z książki w moim przypadku nie do końca się sprawdzą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam z ty ogromny problem, sprzątanie nie jest moją ulubioną czynnością, więc po książkę chętnie bym sięgnęła.
    Co do przenoszenia japońskich zwyczajów na nasz styl życia, napotkałam podobne problemy przy lekturze "Japonki nie tyją i się nie starzeją" (jeśli jesteś zainteresowana, zapraszam do mnie na post na ten temat). Wiele różnic między nami jest nie do pokonania, ale zawsze warto szukać inspiracji ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam i jakoś nie zamierzam, ale dobrze że u Ciebie się sprawdziła. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam ją w ręku i miałąm zamiar kupić okazało sie ż enie mma gotówki a karty nie chcieli. Może następnym razem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam dziwne wrażenie, że książka ta trafi i w moje ręce - jestem na takim etapie życia, że każda pomoc w porządku będzie potrzebna ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze mówiąc wolałabym raczej poznać te cudowne sposoby na kamień w łazience bo sprzątanie i bez tej książki po prostu bardzo lubię. :) Chętnie jednak przeczytam tę książkę, choć pewnie upłynie jeszcze trochę czasu. Przydatna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój m. jest mistrzem w porządkowaniu swoich ubrań. Ostatnio wszystkie koszulki wyrzucił z szafy i kupił sobie nowe :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyrzucanie to dla mnie katorga...

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytałam jeszcze, ale przymierzam się. Ostatnio odwiedzałam moje byłe liceum i rozmawiałam o tej książce z przemiłą panią z biblioteki. O tym sposobie układania ubrań w pionie. Mistrzostwo. Na razie jedną półkę tak zagospodarowałam i się sprawdza! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Już wcześniej słyszałam o tej książce i za każdym razem czuję,że muszę ją mieć bo wciąż za dużo chaosu w moim domu. Niestety:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Sprzątnęłabym ze smakiem tę babeczkę ze zdjęcia! :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie czytałam, ale jakaś magia na sprzątanie by się przydała ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie czytałam, ale być może sprawdzilaby sie u mnie lub chociaż znalazlabym kilka wskazówek. Jestem typem zbieracza i chociaż co jakiś czas wywalam masę rzeczy to zdążę już nabierać innych.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie czytałam, ale być może sprawdzilaby sie u mnie lub chociaż znalazlabym kilka wskazówek. Jestem typem zbieracza i chociaż co jakiś czas wywalam masę rzeczy to zdążę już nabierać innych.

    OdpowiedzUsuń
  23. Od zawsze miałam naturę pedanta, zatem wokół mnie zazwyczaj panuje porządek. Co prawda czasami zdarza mi się nabałaganić, a wyrzucenie rzeczy graniczy z cudem zatem myślę, że ta książka dostarczyłaby mi kilku wskazówek jak sobie z tym poradzić ;-)
    Pozdrawiam serdecznie!
    www.bookmoment.pl

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawa propozycja. Ja niestety mam kompletnie inna duszę i dla mnie minimalizm jest smutny ;) za dużo we mnie słowiańskiej krwi i cyganskiej natury :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Tę książkę mam dopiero w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jestem straszną bałaganiarą, ale nie wierzę, że ta książka mi pomoże. Obecnie walczę ze sobą, żeby podtrzymywać porządek i nie powiększać chaos wokół mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. O tak! Wyrzucać, nie chomikować :D To bardzo trudne rozstać się z rzeczami, które tak nałogowo zbieramy, ale faktycznie o wiele lepiej się żyje w przestrzeniach, w których nie ma niepotrzebnych gratów. Najciężej chyba pożegnać się jednak z ubraniami...

    OdpowiedzUsuń
  28. Trafila na moje półki ta książka i jestem jej bardzo ciekawa, mimo że z lekkim sceptycyzmem podchodzę do książki o sprzątaniu :D Wiem jednak, jak gigantyczne worki w gigantycznych ilościach wyrzucamy przy każdej przeprowadzce, a to znak, że gromadzimy zdecydowanie zbyt wiele - jeśli ta pozycja jest w stanie oduczyć gromadzenia przedmiotów tak jak napisałaś to czekam z niecierpliwością :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Do perfekcyjnej wiele mi brakuje, jednak lubię porządek.

    OdpowiedzUsuń
  30. W życiu bym nie przypuszczała, że można napisać książkę o sprzątaniu :-), a tu jest i na dodatek brzmi intrygująco

    OdpowiedzUsuń
  31. zaintrygowałaś mnie tą książką :) muszę przyznać, że nigdy nie byłam pedantyczna wręcz przeciwnie. Gdy wyprowadziłam się do własnego domu nagle zaczęłam latać codziennie z odkurzaczem, doszło do tego, że zamiast myć ręce czy twarz zaczynałam od mycia umywalki :O i byłam wyczeńczona...szukam właśnie sposobu jak ujarzmić cały dom, będąc jednocześnie na pełnym etacie poza domem i nie zwariować ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciekawa książka. Myślę, że ilu ludzi na świecie tyle patentów na sprzątanie. Kwestia chyba zależy od domowników i ich trybu życia. Ale sprzątać zawsze warto :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Coś czuję, że wskazówki z tej książki bardzo by mi się przydały. ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award. Więcej szczegółów u mnie na blogu :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  35. Bałagan w domu musi być twórczy ;) nie czytam tego typu poradników.

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie czytaliśmy jeszcze tej książki, ale kiedyś chcielibyśmy :) Ciekawi nas ona. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  37. Sporo pań juz sie wypowiedziało i widać, że to elektryzujący temat. U mnie raczej tak normalnie z porządkami. Zaciekawiłaś mnie nieco, a nazwanie sprzątania sztuką. To podnosi jego rangę 😉

    OdpowiedzUsuń
  38. Czytałam i mam mieszane uczucia. Jedne wskazówki świetnie się u mnie sprawdzają, jak np. układanie ubrań w pionie, ale inne kompletnie mijają się z rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
  39. Czytałam i mam mieszane uczucia. Jedne wskazówki świetnie się u mnie sprawdzają, jak np. układanie ubrań w pionie, ale inne kompletnie mijają się z rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja staram się wprowadzać w szafie i ogólnie w domu totalny minimalizm. Wiadomo, że szkoda pozbywać się przedmiotów, które z czymś nam się kojarzą i do których mamy sentyment. Ale czasem warto podarować je komuś innemu :) W szafie stosuję zasadę, że jeżeli nie założyłam czegoś przez dwa lata, to już na pewno tego nie założę i odkładam do worka, który później przekazuję potrzebującym. Wyrzucanie do kosza to moim zdaniem średnio dobry pomysł. Lepiej pozbyć się czegoś, ale sprawić, że ktoś będzie miał z tego użytek i będzie się z tego cieszyć :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia